Nowy adres bloga!

🍎🍎
Oto jest! W końcu możemy zaprosić na nową odsłonę bloga pod adresem:

 www.o-wilku-mowa.pl

Po wielu miesiącach udało się przygotować kilka nowości. Dajcie znać, czy działają i się podobają 😀

DSC_0049.JPG

Reklamy

[QUIZ] Jakiej rasie psa odpowiadasz?

Przyszła mi do głowa taka luźna zabawa i postanowiłam zrobić quiz, bo nie znam zbyt wielu fajnych quizów na to, jaką rasą psa jesteś… a to zawsze miło sobie poczytać, co tam w wynikach i czemu taka rasa 😀 Oczywiście wszystko z przymrużeniem oka, no i specem od quizów nie jestem… ale może komuś sprawi on trochę frajdy 😀 Zapraszam!

Jakiej rasie psa odpowiadasz?

Stary pies i morze… ale że co?

Tak. Kiedy człowiek ma trochę spaczony mózg, może nawet bardzo, może uderzył się w dzieciństwie o psią budę i mu się zafiksowało, że „psyyyy” *głosem zombi*… to wtedy człowiek jest sobie na koncercie w 1 % nawet niezwiązanym z psami, ale słyszy sobie jedną piosenkę i od razu zaczyna dryfować ku psim rozmyślaniom…

Dryfować jest tu słowem kluczem, gdyż wpis ten podyktowany jest moim 3-dniowym udziałem w festiwalu Shanties 2016, a także moją małą pasją związaną z żeglarstwem. Swoją przygodę, na razie tylko z Mazurami (ale spokojnie, się nadrobi :D) rozpoczęłam w 2013 roku, więc stosunkowo niedawno, rejsy mam za sobą 3… ale już na pierwszym postanowiłam, że „będzie pływał ze mną pies!”. I kropka. Wiedziałam, że nie będzie to Czika, bo swoje lata ma i raczej nie byłaby zachwycona przechyłami i warunkami na łodzi. Chociaż może ma rację bytu „Stary pies i morze” (jakby Hemingway zechciał popełnić zza grobu taką wersję :D). Znacie jakiś psich seniorów, co spędzają urlopy na łajbie?

Wracając do tematu, z zazdrością patrzyłam na wszystkie mijane jachty, na których były psy. W portach i na kejach śledziłam ludzi z psami ze wzrokiem psychopaty (mają psa… ja też chcę psa na rejsie… chcę psa… muszę pływać  z psem). W zeszłym roku chyba nawet mignął mi owczarek szwajcarski na którymś jeziorze, choć pewności nie mam. Nie wiem, kiedy będę mieć okazję pokazać Lenowi, jak to jest pływać na jachcie i przekonać się, co on na to… Będziemy musieli oboje dobrze się do tego przygotować i mam nadzieję, że mój wspaniały pies mnie nie zawiedzie 😀

Rozmawiałam niedawno ze znajomym kapitanem morskim i na moje „ale z psem na Bałtyk to chyba nie bardzo… na morze nie da rady…”, a on na to „kto ci tak powiedział? ludzie pływają z psami po morzach”. No to ja już popłynęłam z wizją (znów słowo klucz :D), że „o, ale by to było, no pięknie, tylko niebo, woda i mój pies” (i dodać by trzeba – ja, wiadro, nudności, sople na nosie i mój pies za burtą – aby utrzymać realizm :D). Cóż, rejs po Bałtyku Lenowi na razie nie grozi… ale ciekawa jestem, czy jest tutaj ktoś, kto pływał ze swoim psem po jakimkolwiek akwenie? Jak się do tego przygotowywaliście?

I utrzymując temat, ale nieco zbaczając ze ścieżki osobistej… to siedziałam na koncercie i tak sobie myślałam „praktycznie ma szant, w których by było coś o psie… poza słowem psubrat, pieśni żeglarskich też za bardzo nie”… a wtem zagrali Róże z Dublina:

Czy do nóg będzie łasił się pies,
Czy złowrogo zabłyśnie mu ząb,
Kiedy skończy się wreszcie ten rejs,
Kiedy ujrzysz rodzinny swój dom.

I jak na razie, o ile mi pamięć nie szwankuje, to jest to jedyna piosenka o tematyce żeglarskiej, w której pojawia się pies… oczywiście rozważania te pochłonęły mnie niemal bez reszty przynajmniej na cały czas trwania tego utworu… Eh, życie psiarza 😀

Rozważania te doprowadziły mnie również do jednej z moich ukochanych książek dzieciństwa, która fenomenalnie łączyła temat marynistyczny z kynologicznym… Mam na myśli książkę Briana Jacquesa Rozbitkowie z Latającego Holendra 

352x500
źródło

Pominąwszy sam fakt,że główny bohater może porozumiewać się ze swoim psem telepatycznie, co działało na moją wyobraźnię zupełnie jak wołowina na Lena, ale zestawienie jakiegoś chłopca-wyrzutka, który przeżywa niesamowitą przygodę z opis ami morza, statku, piratów, a także opisem przyjaźni z psem na śmierć i życie… Kompletnie mnie obezwładniało… w związku z czym książkę przeczytałam kilka razy (ah, było się młodym, miało się dużo wolnego… a no i nie było internetu :D). Nie oceniam walorów czysto literackich książki Jacquesa (tym bardziej, że nie ma co konkurować z Okrętem widmo ), gdyż zbyt wiele czasu upłynęło, odkąd czytałam ostatni raz, a i moja świadomość literacko-pisarska się zmieniła, ale to nic, to nic… 😀

Jeśli przypominacie sobie jakieś książki, piosenki, filmy i inne wytwory kultury, w który choć ciut ważniejszą rolę odgrywają psy, a wszystko rozgrywa się „pod banderą”, to dzielcie się 😀 Przyjmę wszystko z otwartymi ramionami!  Chętnie wysłucham (przeczytam) osobistych historii „z psem na fali” i Waszych doświadczeń 😀